Remove these ads. Join the Worldbuilders Guild

SESJA NR. 3 / 29-05-2021

OSTATNIA PODRÓŻ GHAZALI - AKT 2 - ODCINEK 2


  • Lokalizacja: System Hamura, Liniowiec Ghazali
  • Czas: CC 61, Segment Szulera, dzień 10

Hamura.jpg
  Ilu spośród ludzi było tak blisko gwiazdy? Jak wielu poczuło, niemal na własnym ciele i na własnej duszy, multiatomową moc kreacji i zniszczenia. Dryfujemy po morzu ognia, gdzie czas i rzeczywistość wymykają się ludzkiej percepcji. Jeżeli przetrwamy, jeżeli nasza mizerna szalupa wyciągnie nas z wiru nieskończoności, to co wtedy? Czy będziemy nadal tacy sami? Co dzieje się z człowiekiem i jego duszą, gdy obcuje z siłą, która jest zdolna kompensować atomy do niewyobrażalnie małych rozmiarów, a jednocześnie wyrzucać je z siebie z mocą tworzenia planet. Wiemy, że gwiazdy są życiem śmiercią, czy zatem mogą być bogiem? Komina uważa, że tak. No a przynajmniej dla niej i dla osób, które wsłuchały się z wiarą w jej proroctwa ta gwiazda jest bramą, sposobem, oceanem możliwości, nowym początkiem, sensem. Jest Ikoną. Posłańcem Ikony?  
ysi7ymimt5u41.jpg
  Ja, wraz z Yasmin, trzema technikami i grupką silnych mężczyzn udaliśmy się do doku aby wskrzesić „Fatimas Bounty” – być może naszą ostatnią deskę ratunku. Baseem i Oryana zostali w okolicach MedLabu. Z jednej strony cieszyłem się, że nie mnie przypadnie trudniejsza część zadania, a z drugiej martwiłem o przyjaciół. Wolałbym ich mieć przy sobie. Na prawdę nie wiem kogo bardziej. Baseema kocham jak brata. Oryane podziwiam jak boginie. Gdyby przyszło mi wybierać…ech, głupie myśli.   Na wszystkich nas spadła ponura informacja o przegrzewającym się reaktorze. Przestało mieć znaczenie kalkulowane 7 czy 8 godzin do przekroczenia strefy wykluczenia, czyli siły grawitacji gwiazdy. Tempo radiacji i zbliżającego się rozpadu reaktora fuzyjnego dawało nam nie więcej niż dwie godziny na reakcję. Tym problemem zajęła się jednak Oryana z Baseemem i oczywiście kilkoma zdolnymi jeszcze do działania ludźmi z okolicy MedLabu. Mnie nie pozostało nic innego jak tylko skoncentrować się na swoim zadaniu – naprawie fracht. Później się dowiedziałem, że nasza ekipa wdarła się ponownie na mostek kapitański, gdzie było jedyne dostępne miejsce na deaktywację reaktora. Z pomocą Yasmin, która przez komunikator podawała krok po kroku,co trzeba zrobić, aby wyłączyć silniki umierającej Ghazali. Udało się. W końcu pracuję z najlepszymi spośród najlepszych!   Pojawiła się Sabita. Cwana szmuglerka, dla której jej tajemnicze skrzynie stanowiły większą wartość niż życie dziesiątek ludzi. Gardzę takimi osobami. Gardze Sabitą. Jest dla mnie zaprzeczeniem wszystkiego kim powinna być kobieta. Kobieta to m.in. światłość, troska i życie. Sabita to podstęp, trucizna, pogarda. Musiałem sięgnąć to zakamarków mojej duszy, do tej części, która narodziła się podczas pobytu w więzieniu, do pokładów śmiałości i emocji, z których rzadko korzystam. Dałem jej do zrozumienia, że jeżeli jeszcze raz spróbuje ze mną handlu ludzkim życiem, bo właściwie do tego się sprowadzał jej interes, to pozostawię ją w kałuży krwi. Nie mam pojęcia czy bym to zrobił. Pewnie nie. Jednak moje oczy, całe oblicze miało mówić „on jest w stanie to zrobić”.  
Doki Ghazali.jpg
Wnętrze „Fatimas Bounty” okazało się wielkie i obszerne. Na szczęście nie zgromadzono tam żadnego sprzętu i nie stanęliśmy przed koniecznością długotrwałego wyładunku. Nawet skrzynie tej cholernej Sabity znalazły swoje miejsce i to bez niczyjej straty. Yasmin jakimś sposobem zdobyła od niej kartę identyfikacyjną statku i dzięki temu nie musieliśmy łamać zabezpieczeń, aby przejąć nad nim kontrolę. Nie mogłem się doczekać, kiedy tylko zasiądę za sterami i wyprowadzę wszystkich poza morderczą geometrię grawitacji.   Na pokładzie znalazła się też grupka Nekatr. Właściwie same weszły nie wiedzieć kiedy. Musiałem rozmówić się z tą kreaturą Kasai. Trochę mi ich nawet szkoda. Wydaje mi się, że po całym tym zdarzeniu nie czeka ich nic dobrego. Najpewniej trafią w ręce nowych panów, którzy nałożą nowe obroże i wydadzą nowe rozkazy.   W MedLabie ponoć rozpętało się niezłe zamieszanie wywołane przez Komine. Zebrała wokół siebie grupkę fanatyków, którzy ulegli jej wizji zakończenia życia w tym miejscu. Chciała życie swoje oraz tych co jej wysłuchali oddać sile gwiazdy. Takie zachowanie z grubsza nie wydaje mi się niczym niewłaściwym. Poddanie się mocy gwiazd, spotkanie z Ikonami, ujrzenie prawdy i całej złożoności osnowy wszechświata. Jednak Komina to prorok fałszywy. Jej słowa to jad, a za pomocą odurzającej alchemii spowodowała, że Ci co byli gotowi za nią pójść, nie podejmowali decyzji sami. Zostali zniewoleni, oszukani, zdecydowano za nich. Zawsze trzeba słuchać Ikon. Nie zawsze jednak warto słuchać ludzi, choćby obwiesili się najświętszymi amuletami czy posążkami. Mędrzec Syob powtarzał; „Uważaj na ludzi, którzy szatą okrywają prawdę”. Oryana, Baseem i mądry Brat Ramas całkowicie zapanowali nad sytuacją. Słyszałem w skrócie o czynie Baseema, który pozbawił przytomności Kominę w swym synowskim uścisku. Przebiegły drań. Udało im się zapobiec chaosowi, a najpewniej rozlewowi krwi.  
Ikony 1920 x 600.jpg
Jesteśmy wszyscy. Uratowaliśmy wszystkich, których się dało uratować. Ponad sto osób siedzi w kajutach i ładowniach „Fatimas Bounty”. Nawet śmierdzące Nekatry. Cudownie jest pracować z najlepszymi z najlepszych! Wzbudzenie rdzenia, kontrola systemu, kalibracja silników manewrowych, protokoły startowe, test sterowania głównego silnika i….buuuuum! Dym! Ogień w rufowej części! Jasna cholera! Czy to ja coś pominąłem!? Czy schrzaniłem sprawę!? Czy zawaliłem to cholernie odpowiedzialne zadanie!?

Remove these ads. Join the Worldbuilders Guild

Comments

Please Login in order to comment!